Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

October 08 2017

05:54
7224 d04c


(…) pewne rzeczy mogą się zdarzyć między ludźmi tylko w ciszy.
Reposted byirbjarbirbmalesisamydoradyingfordancemalinowowamalinowowaJakisproblemayemmmiellepaulajnastrangeworlddreamsneverdiepozakontrolaszyszka016szyszka016pampampam
05:48
Ty. Płacząca w moich pieprzonych ramionach. Bo cię skrzywdziłem. To boli. Ty... unikająca mojego dotyku. Niepatrząca na mnie jak zawsze, tymi słodkimi, pełnymi szczęścia oczami. Boli. Cierpię jak skurwysyn, ale żadna część mnie nie boli na zewnątrz, jak wtedy, gdy ty cierpisz.
— Katy Evans – Mine
Reposted byirbjarbirbmalesisirbjarbirbmalinowowawithoutendjestemjedenwickednancyleniwieecmesoutemesouteszyderaspokodamaSuckMyDickmalinowowanatoryaudacityofhugespokodamarusalkadmiralbezimienna23Olsonekdreamsneverdie
05:36
0656 dc05 500

zanikanie:

xxx

Reposted fromdivi divi viabluejane bluejane

September 22 2017

20:28
2386 b6ee
Pali niebieskie LM-y no i cudze mosty.
Reposted byladies-warriorsframbuesajointskurwysyndiviszyderaCoriLiarkeeplookingczarnoczarnybalonikkhalAnneBonnyulotnie
20:16
2344 6611
 Na początku my otwieramy alkohol.
Później alkohol otwiera nas.
Reposted bykashkash kashkash
20:15
Szukam świata
w którym jedna jaskółka
czyni wiosnę
gdzie szewc
chodzi w butach
gdzie jak cię widzą
to dzień dobry
szukam świata w którym
człowiek człowiekowi
człowiekiem
— Borszewicz
Reposted byalittlepieceofheavenwithoutworrynotperfectgirlgingerlypaulajnakashkash

September 21 2017

20:49
4195 2c1e
Może wypiłem za dużo, a może chcę Cię na pewno.
Reposted bypomimozeirbjarbirbkaateenowaczimontepovideoviolethillbajaderra13-daysostatnia-melodia

September 07 2017

16:43
Niektórzy ludzie nie są lojalni wobec ciebie, tylko wobec własnych potrzeb związanych z tobą. Wraz ze zmianą ich potrzeb, zmienia się także ich lojalność.
— jesień w sercach zawitała.
Reposted byMisqapozakontrolarasta872708thesilenceofthealcoholicszyderaoversensitivedesperateeePsychoNADaktywnyWilczeksleepybeautysomethingfromheart12101992ladymartinigawlinaawakenedkindofnightmarelekkaprzesadaaudacityofhugesweetnothinggkhalpanmrokmodalnapomimozethesilenceofthealcoholiclekkaprzesadakhalmaarttamarionetaMisqa
16:34
Jesień wpełzła mi do głowy tylko trochę niespodziewanie. Właściwie nawet odczułam ulgę, że już tu jest. Odciążyła mnie. Odciążyła mnie od obowiązku prowadzenia letniego trybu życia, podczas gdy w środku byłam szarym, drepczącym październikiem. Od wielu lat czułam, że lato cały czas coś na mnie wymusza. Że coś chce. W krótkim czasie należało założyć suknię w kwiaty, pojechać nad jezioro, spalić się na heban, pójść dziesięć razy na piwo w plenerze, odstać trzy godziny w kilometrowej kolejce w celu zjedzenia dwóch gałek lodów naturalnych, pójść na rower, odtańczyć despacito w letnim deszczu, pojechać gdzieś pociągiem, pobujać się w hamaku, odwiedzić egzotyczny kraj z kolorowego katalogu, zachwycić się wschodem słońca, wracając z imprezy o czwartej nad ranem, zorganizować wycieczkę rowerową, wyjechać piętnaście razy nad morze, zrobić trzydzieści rund po plaży, zjeść gotowaną kukurydzę w cenie sześć złotych za dwie sztuki, maczanego amerykańskiego świderka, watę cukrową, gofra z bitą śmietaną i osiem śląskich kiełbas, na ośmiu grillach, na ośmiu prawdziwych polskich działkach. Należało poznać nowych ludzi, masy nowych, wspaniałych ludzi i mieć z nimi masy wspaniałych wspomnień i z tej masy nowych, wspaniałych ludzi wybrać jedną nową, jeszcze wspanialszą osobę i przegadać z nią długie, wspaniałe godziny i razem się upić i biegać po plaży, tańczyć, śpiewać, śmiać się, całować i robić wspólne zdjęcia aparatem analogowym, które później należało powiesić nad biurkiem. I należało mieć letni uśmiech, letni strój, letnią twarz, letni nastrój i letnią duszę. Letnie lato wypełnione od rana do nocy letnimi aktywnościami. I to nie tak, że nie lubiłam lata. Wręcz przeciwnie – uwielbiałam. I dlatego czułam, że muszę. Dziś, teraz, zaraz. Bo jutro już będzie źle. Bo jutro będzie zimno. Bo będzie październik, deszcz i ciemno o 16. Nienawidziłam tej presji, nienawidziłam poczucia, że marnuję czas, marnuję życie, jeśli nie korzystam, nie latam, nie zwiedzam i nie całuję się na plaży. Polskie lato zaczynało się tak szybko, jak się kończyło, a ja nie umiałam z dnia na dzień zrealizować wszystkich punktów i udawać, że kiedy to robię, naprawdę czuję się lepiej. Jesień tego ode mnie nie wymagała. Jesienią nikt nie kazał mi się tłumaczyć. Jesienią nikt nie oczekiwał ode mnie euforii. Jesienią mogłam być jesienna i nikt nie miał o to pretensji. Nie miałam ich ja do siebie. Chciałam być letnia, słoneczna i ukwiecona, ale jeszcze nie teraz, nie tak szybko. Naprawdę potrzebowałam czasu. Z jesieni niełatwo jest wyjść. Jesień nie wywoływała żalu, że właśnie trwa ciepła noc, a my nie spacerujemy wśród miejskich świateł i nie śmiejemy się w głos i nie milczymy razem, bo nasza wspólna cisza przecież nie jest krępująca. Bo jesienią nie było ciepłych nocy. I przecież to wcale nie chodziło o pogodę.
Reposted bypozakontrolaDangerousHopehasandra

September 06 2017

19:05
3255 4c6a
Reposted bynotyourstrawberrypenispenispenislolniezwyyklanicciekawegoSkydelansardonicznadeparteraudacityofhugenotperfectgirlponurykosiarzSuckMyDickddrunk

September 02 2017

05:10
Wnioski są proste – od dobrobytu w dupach się nam poprzewracało. Może nie tobie. Może akurat ty czytasz ten tekst i myślisz: „WTF?!”. Ale i tak poprzewracało się nam w dupach jako pokoleniu. Zamiast czerpać korzyści z większego wyboru i braku ostracyzmu społecznego (a przynajmniej tak silnego), unikamy decyzji, mijamy się, traktujemy się bezdusznie jak postaci z „Simsów”, których losem sterujemy za pomocą kliknięć. W efekcie toniemy w chwilowych znajomościach, które nawet jeśli są wspaniałe to pozostawiają nas z uczuciem niedosytu, bo nigdy nie są tak nieskazitelne jak w kinie i na zdjęciach z retuszem podkręconym kontrastem.
— znalezione
Reposted fromheavencanwait heavencanwait viaPoranny Poranny

October 08 2017

05:48
Ty. Płacząca w moich pieprzonych ramionach. Bo cię skrzywdziłem. To boli. Ty... unikająca mojego dotyku. Niepatrząca na mnie jak zawsze, tymi słodkimi, pełnymi szczęścia oczami. Boli. Cierpię jak skurwysyn, ale żadna część mnie nie boli na zewnątrz, jak wtedy, gdy ty cierpisz.
— Katy Evans – Mine
Reposted byirbjarbirbmalesisirbjarbirbmalinowowawithoutendjestemjedenwickednancyleniwieecmesoutemesouteszyderaspokodamaSuckMyDickmalinowowanatoryaudacityofhugespokodamarusalkadmiralbezimienna23Olsonekdreamsneverdie
05:36
0656 dc05 500

zanikanie:

xxx

Reposted fromdivi divi viabluejane bluejane

September 22 2017

20:28
2386 b6ee
Pali niebieskie LM-y no i cudze mosty.
Reposted byladies-warriorsframbuesajointskurwysyndiviszyderaCoriLiarkeeplookingczarnoczarnybalonikkhalAnneBonnyulotnie
20:16
2344 6611
 Na początku my otwieramy alkohol.
Później alkohol otwiera nas.
Reposted bykashkash kashkash
20:15
Szukam świata
w którym jedna jaskółka
czyni wiosnę
gdzie szewc
chodzi w butach
gdzie jak cię widzą
to dzień dobry
szukam świata w którym
człowiek człowiekowi
człowiekiem
— Borszewicz
Reposted byalittlepieceofheavenwithoutworrynotperfectgirlgingerlypaulajnakashkash

September 21 2017

20:49
4195 2c1e
Może wypiłem za dużo, a może chcę Cię na pewno.
Reposted bypomimozeirbjarbirbkaateenowaczimontepovideoviolethillbajaderra13-daysostatnia-melodia

September 07 2017

16:43
Niektórzy ludzie nie są lojalni wobec ciebie, tylko wobec własnych potrzeb związanych z tobą. Wraz ze zmianą ich potrzeb, zmienia się także ich lojalność.
— jesień w sercach zawitała.
Reposted byMisqapozakontrolarasta872708thesilenceofthealcoholicszyderaoversensitivedesperateeePsychoNADaktywnyWilczeksleepybeautysomethingfromheart12101992ladymartinigawlinaawakenedkindofnightmarelekkaprzesadaaudacityofhugesweetnothinggkhalpanmrokmodalnapomimozethesilenceofthealcoholiclekkaprzesadakhalmaarttamarionetaMisqa
16:34
Jesień wpełzła mi do głowy tylko trochę niespodziewanie. Właściwie nawet odczułam ulgę, że już tu jest. Odciążyła mnie. Odciążyła mnie od obowiązku prowadzenia letniego trybu życia, podczas gdy w środku byłam szarym, drepczącym październikiem. Od wielu lat czułam, że lato cały czas coś na mnie wymusza. Że coś chce. W krótkim czasie należało założyć suknię w kwiaty, pojechać nad jezioro, spalić się na heban, pójść dziesięć razy na piwo w plenerze, odstać trzy godziny w kilometrowej kolejce w celu zjedzenia dwóch gałek lodów naturalnych, pójść na rower, odtańczyć despacito w letnim deszczu, pojechać gdzieś pociągiem, pobujać się w hamaku, odwiedzić egzotyczny kraj z kolorowego katalogu, zachwycić się wschodem słońca, wracając z imprezy o czwartej nad ranem, zorganizować wycieczkę rowerową, wyjechać piętnaście razy nad morze, zrobić trzydzieści rund po plaży, zjeść gotowaną kukurydzę w cenie sześć złotych za dwie sztuki, maczanego amerykańskiego świderka, watę cukrową, gofra z bitą śmietaną i osiem śląskich kiełbas, na ośmiu grillach, na ośmiu prawdziwych polskich działkach. Należało poznać nowych ludzi, masy nowych, wspaniałych ludzi i mieć z nimi masy wspaniałych wspomnień i z tej masy nowych, wspaniałych ludzi wybrać jedną nową, jeszcze wspanialszą osobę i przegadać z nią długie, wspaniałe godziny i razem się upić i biegać po plaży, tańczyć, śpiewać, śmiać się, całować i robić wspólne zdjęcia aparatem analogowym, które później należało powiesić nad biurkiem. I należało mieć letni uśmiech, letni strój, letnią twarz, letni nastrój i letnią duszę. Letnie lato wypełnione od rana do nocy letnimi aktywnościami. I to nie tak, że nie lubiłam lata. Wręcz przeciwnie – uwielbiałam. I dlatego czułam, że muszę. Dziś, teraz, zaraz. Bo jutro już będzie źle. Bo jutro będzie zimno. Bo będzie październik, deszcz i ciemno o 16. Nienawidziłam tej presji, nienawidziłam poczucia, że marnuję czas, marnuję życie, jeśli nie korzystam, nie latam, nie zwiedzam i nie całuję się na plaży. Polskie lato zaczynało się tak szybko, jak się kończyło, a ja nie umiałam z dnia na dzień zrealizować wszystkich punktów i udawać, że kiedy to robię, naprawdę czuję się lepiej. Jesień tego ode mnie nie wymagała. Jesienią nikt nie kazał mi się tłumaczyć. Jesienią nikt nie oczekiwał ode mnie euforii. Jesienią mogłam być jesienna i nikt nie miał o to pretensji. Nie miałam ich ja do siebie. Chciałam być letnia, słoneczna i ukwiecona, ale jeszcze nie teraz, nie tak szybko. Naprawdę potrzebowałam czasu. Z jesieni niełatwo jest wyjść. Jesień nie wywoływała żalu, że właśnie trwa ciepła noc, a my nie spacerujemy wśród miejskich świateł i nie śmiejemy się w głos i nie milczymy razem, bo nasza wspólna cisza przecież nie jest krępująca. Bo jesienią nie było ciepłych nocy. I przecież to wcale nie chodziło o pogodę.
Reposted bypozakontrolaDangerousHopehasandra

September 06 2017

19:05
3255 4c6a
Reposted bynotyourstrawberrypenispenispenislolniezwyyklanicciekawegoSkydelansardonicznadeparteraudacityofhugenotperfectgirlponurykosiarzSuckMyDickddrunk
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl